piątek, 29 sierpnia 2014

Culinaria Pro Patria




Culinaria pro patria

Kultura narodowa wyraża się w rozmaitych postaciach, z których jedną jest kultura kulinarna. Rozumienie własnej tożsamości – w tym przypadku polskiej tożsamości – odbywa się równocześnie w wielu aspektach, gdyż wyraża szacunek do przeszłości, integrację społeczną, zrozumienie mechanizmów społecznych i gospodarczych, które wzmacniają gminę, region, kraj.

Culinaria pro patria – pod tym hasłem zawiera się postawa wobec kultury kulinarnej, która respektuje historyczne polskie dziedzictwo kulinarne oraz jego współczesne (i przyszłe) naturalne continuum, obejmujące wszelkie formy uprawy, produkcji, kultywowania, respektowania rodzimej, zdrowej żywności, powstającej w harmonii z naturą. Hasło Culinaria pro patria nawiązuje do innego powszechnego hasła – patriotyzmu kulinarnego – rozszerzając jego rozumienie poza związek producenta z konsumentem, dostawcy z odbiorcą.

Culinaria pro patria wyraża następujące elementy postawy:
- wyraz kultywowania świadomości narodowej, uzupełnienie wiedzy niezbędnej do rozumienia własnej tożsamości, a przez to wiodącej do pełniejszej świadomości obywatelskiej – przez poszanowanie wspólnego dobra i poszanowanie wspólnego dziedzictwa,
- impuls do podjęcia szeroko pojętej edukacji kulinarnej, której osią jest postrzeganie kuchni polskiej w kontekście rzeczywistości historycznej i współczesnej, ze zrozumieniem co stanowi rzeczywisty komponent polskiej kuchni, co jest komponentem obcym, a co komponentem asymilowanym, a zatem przyswojonym; tego rodzaju wiedza jest też zalążkiem rozumienia bogatych więzi łączących narody Europy i – szerzej – świata, ujawnia też różnorakie sposoby wymiany kulturalnej,
- propagowanie polskiej produkcji żywnościowej, polskich produktów żywnościowych, jako wartości wyjątkowej, której lokalny charakter i możliwość pełniejszego dostosowania do potrzeb i gustów odbiorców jest ucieleśnieniem – w obrębie kultury kulinarnej – zrównoważonego rozwoju; to właśnie rozwój małych podmiotów produkujących żywność na potrzeby lokalne uniezależnia ludzi, uwalnia rynek od dyktatu monopoli, likwiduje negatywne skutki środowiskowe – ekologiczne uprzemysłowionej produkcji żywnościowej, służy lokalnej gospodarce,
- propagowanie zdrowego żywienia i świadomości zdrowotnego wpływu tradycyjnych komponentów i tradycyjnych potraw, mające bezpośrednie przełożenie na kondycję społeczną i ogólnonarodowe uwarunkowania zdrowotne, ze szczególnym uwzględnieniem świadomości kulinarnej dzieci i młodzieży, począwszy od najwcześniejszych form zorganizowanej edukacji (od przedszkola).

Patriotyzm, także ten kulinarny, jest dziś fundamentem obywatelskich i pro-europejskich postaw w krajach takich, jak Francja i Włochy, których kuchnia znana jest na całym świecie, ale i w krajach o mniej rozpoznawalnej charakterystyce kulinarnej – Szwecja, Niemcy. Umiłowanie tego, co własne jest przykładem dojrzałości obywatelskiej i gotowości do odpowiedzialnego współdecydowania o własnej przyszłości – choćby przez fakt kształtowania zdrowego społeczeństwa.

Parafrazując wielkiego patriotę, Mikołaja Reja, a także demonstrując (łacińskim hasłem) związki polskiej kultury kulinarnej z analogiczną sferą, w której nieuchronna stawała się wspólnota doświadczeń Polaków i ich sąsiadów, ale przywołując pamięć rolniczych tradycji naszego narodu, który dostarczał swoje produkty do innych krajów będąc ich żywnościowym zapleczem, stwierdzić można:

A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie kozią, iż swoją kuchnię mają.

W dzisiejszych czasach , w obecnej sytuacji polityczno-gospodarczej proponowana przeze mnie szeroko rozumiana aktywność pod hasłem  Culinaria pro patria wskazuje jak zmobilizować społeczeństwo do patriotycznego zastosowania produktów regionalnych, lokalnych, naturalnych i ekologicznych w kuchni,  w naszych domach i w różnych sferach życia publicznego.

Można to osiągnąć w bardzo szerokim wachlarzu działań podejmowanych w kierunku zmiany mentalności, świadomości  i etyki społeczeństwa, zwiększenia świadomości społecznej w stosunku do rozwoju państwa i regionu, czego przykładem może być patriotyzm lokalny , regionalny w Niemczech i  we Francji.

Przede wszystkim należy podkreślić szeroko proponowane w ostatnim okresie zwiększenie propagowania polskich produktów żywnościowych do zużycia bezpośredniego w konsumpcji indywidualnej i w formie przetworzonej we własnym zakresie w gospodarstwach domowych.

Należałoby również znacznie poszerzyć zakres oferowanych przez restauracje propozycji na bazie polskich produktów . W szkołach i wszelkich placówkach żywienia publicznego dostosować sporządzane receptury i grafiki diet do jak najlepszego wykorzystania rodzimych artykułów rolno-spożywczych, oczywiście z uwzględnieniem czterech pór roku.

Proponuję działania edukacyjne począwszy od poziomu szkół podstawowych i przedszkoli ukierunkować na zdrowe żywienie, produkty dobrej jakości, pod którymi to określeniami będzie rozumiało się produkty krajowego rolnictwa oraz tradycyjne potrawy i przetwory z nich sporządzane.
Wydaje się bardzo celowe rozszerzenie programów funduszy  promocyjnych i położenie w nich nacisku na produkty pochodzące z polskiego rolnictwa, z polskiej ziemi.

Bardzo ważnym moim zdaniem, o co zabiegam od dawna jest łączenie programów, współdziałanie w zakresie wypracowania wspólnych programów przez resorty Ministra Zdrowia, Ministra Edukacji i Ministra Rolnictwa dotyczących  polskiej,  zdrowej  żywności .

Uczciwość producenta i handlowca w stosunku do klienta na bazie produktów lokalnych powinna skierować działania na budowanie rzetelnej informacji o produkcie z uwzględnieniem gatunków, rodzajów odmian i typów oraz wskazaniem pochodzenia, co spowoduje  również wzmocnienie lokalnych targowisk .

Obecna sytuacja  gospodarcza wymaga oczekiwanej od dawna zmiany prawa w zakresie sprzedaży produktów wytwarzanych i przetwarzanych przez indywidualne gospodarstwa rolne.
Takie pojmowanie hasła Culinaria pro patria będzie z wielkim pożytkiem dla zdrowotności społeczeństwa polskiego, kultywowania polskiej tradycji kulinarnej i może wpłynąć w znacznym stopniu na sytuację w sektorze rolnictwa spowodowaną sankcjami gospodarczymi.

Witold Wróbel



Copyright © 2014 W. Wróbel, Culinaria pro patria znak słowny i słowno-graficzny zastrzeżony



poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Smak lata w BAZARZE 1838

Każdy miłośnik dobrego jedzenia wie, że wraz ze zmianami pór roku i pogodą za oknem zmieniają się również nasze kulinarne preferencje. Letnie upały sprawiły, że wytężyliśmy poszukiwania ciekawych miejsc, które zaoferują coś niebanalnego w swoich sezonowych kartach. Gdy przemierzając kulinarne szlaki Poznania dowiedzieliśmy się, że nowe, letnie menu opracował właśnie Jacek Fedde, szef kuchni Bazaru 1838, wiedzieliśmy, że koniecznie musimy je przetestować. Tym milsze było nasze zaskoczenie, gdy otrzymaliśmy od Jacka oraz managera restauracji – Łukasza Deręgowskiego – zaproszenie na panel testowy nowej karty.


Po przekroczeniu progów Bazaru 1838, zlokalizowanego w pięknie odnowionym budynku przy ulicy Paderewskiego, naszym oczom ukazuje się przestronne, eleganckie wnętrze. Pierwsza część sali utrzymana jest w nieco ciemniejszej tonacji i na myśl nieśmiało przywodzi wnętrza dawnych ekskluzywnych kawiarni. Druga część to natomiast jaśniejsze tonacje, przeplatane żywymi kolorami – nieco mniej zobowiązujące, ale nadal wyszukane, z pomysłem i eleganckie. Warto wspomnieć, że z tej części można również przejść do pięknego ogródka restauracji, niewidocznego z zewnątrz a zaskakującego przestronnością i pozwalającego odciąć się nieco od miejskiego zgiełku (a znajdujemy się przecież w ścisłym Centrum miasta).

Korzystając z faktu, że do startu panelu testowego zostało nam jeszcze kilka chwil, poprosiliśmy szefa Jacka Fedde o krótką wycieczkę po rozległym i stale rozbudowującym się obiekcie. Było warto! Podczas krótkiego touru dowiedzieliśmy się m.in. o tym, że już wkrótce Bazar będzie również ekskluzywnym hotelem z kilkudziesięcioma pokojami (na razie co prawda budowy trwają, ale już widać ogromny potencjał we wnętrzach wiekowej kamienicy). Powstanie tu również kolejna restauracja na bardzo wysokim poziomie, jakiego w Poznaniu chyba jeszcze nie widzieliśmy. Udało nam również zajrzeć to tzw. Sali Białej, czyli miejsca, gdzie odbywają się najwspanialsze przyjęcia, gale i bankiety. Do teraz jesteśmy pod wrażeniem :) Wycieczkę zakończyliśmy w kuchni Jacka Fedde, gdzie nie tylko dowiedzieliśmy się czego będziemy próbować podczas panelu, ale też zajrzeliśmy do restauracyjnej piekarni i wędzarni.


Po interesującej wycieczce nadszedł czas na to, na co wszyscy czekaliśmy – degustację smakowitości z letniej karty Bazaru 1838. Całe menu jest dość obszerne – liczy bowiem ok. 30 pozycji. Dzięki temu w restauracji każdy może odnaleźć coś dla siebie. Nie brakuje pozycji rybnych, mięsnych, wegetariańskich, dla dzieci etc. Kreacje szefa Jacka są również na tyle zróżnicowane, że zaspokoją nasz apetyt zarówno w gorące, sierpniowe dni, jak i nieco chłodniejsze, deszczowe wieczory i popołudnia. I bardzo dobrze, tym bardziej, że menu to pozostanie aktualne najprawdopodobniej aż do września.

Jako miły początek degustacji na stół zawitało amuse bouche, czyli czekadełko skomponowane ze smaków orzechów, pudru z żubrówki i wspaniałego jelenia, przygotowanego na miejscu, w restauracyjnej wędzarni. Smakowita zapowiedź tego, co czeka na nas na kartach letniego menu Bazaru 1838. Po chwili na stoliku pojawiła się pierwsza z ośmiu testowanych przez nas kreacji - ceviche z przegrzebek podane z purée ze słodkich ziemniaków, filecikami z pomarańczy, świeżą kolendrą, avocado i posypką z chleba kukurydzianego. Małże św. Jakuba w tym daniu przygotowane są w tradycyjny dla ceviche sposób – marynowane w soku z limonki z dodatkiem chilli i natki kolendry. Efekt jest powalający, kuszący delikatnością, a jednocześnie bogactwem smaków i aromatów. Całości ciekawie dopełniają słodkie ziemniaki w formie puree oraz przemyślane dodatki – idealne na letnie dni. Naszym zdaniem w przystawce tej widać kulinarną historię szefa Jacka Fedde, a szczególnie czas spędzony w Ameryce Środkowej, na Karaibach. Oczywiście na uwagę zasługuje również prezentacja dania, która jeszcze bardziej pobudza apetyt.


Przystawką ciepłą zaproponowaną przez szefa były smażone sielawki podane z sosem vierge i żytnim chlebem pieczonym na duńskim zakwasie. Miłośnicy ryb będą wniebowzięci :) Chrupiące sielawki można właściwie pochłaniać w całości, bez obaw o delikatne ości. Uwierzcie – po pierwszym kęsie będziecie chcieli spróbować więcej, szczególnie przy połączeniu z aromatycznym sosem ze świeżych malinowych pomidorów, szalotek, czosnku, szczypiorku, koperku, natki pietruszki, trybuli, octu balsamicznego i oliwy Extra Virgine. W ramach ciekawostki warto przytoczyć, że żytni chleb na duńskim zakwasie w całości przygotowywany jest na miejscu. Całość wyśmienicie się komponuje – delikatne mięso ryb, esencjonalny sos przywodzący na myśl śródziemnomorskie smaki południowej Francji, świeży, aromatyczny chleb… Jesteśmy na tak!

Jako kolejne na stoliku pojawiły się ravioli faszerowane kurkami i ricottą podane z smażonymi kurkami w maśle czosnkowym, aromatyzowanym natką pietruszki. Prezentacja dania, która dla mniej doświadczonych szefów mogłaby być wyzwaniem, natychmiastowo nas urzekła. Widać, że całość jest przemyślana, a każdy z elementów ma tutaj swoje miejsce. Szef Fedde ravioli przygotował z wielojajecznego ciasta makaronowego i nafaszerował kurkami oraz ricottą doprawianą czarnym pieprzem i natką pietruszki. Całość podana została ze smażonymi letnimi kurkami w maśle czosnkowym aromatyzowanym chilli i zieloną pietruszką. Co ważne, w Bazarze pasta przygotowywana jest a’la minute, czyli do zamówienia. Warto też dodać, że w naszej degustacyjnej porcji znalazło się jedno ravioli – w daniu z karty czekają na Was natomiast aż trzy sztuki, dzięki czemu kreacja ta może stanowić bardzo ciekawy sposób na zaspokojenie mniejszego (lub nawet średniego ;)) apetytu.


Po sycącej paście nadszedł czas na prawdziwe orzeźwienie. Na stoliku pojawiły się bowiem kolejno sałatka z kompresowanego arbuza aromatyzowanego miętą, podana z serem feta, letnimi sałatami i klasycznym sosem vinaigrette oraz chłodnik z avocado i ogórka podany z wędzonym halibutem i sałatką ze świeżej kolendry. Przy tak zastawionym stole niestraszne nam nawet największe upały :)

Na sam widok arbuzowej sałatki zaczęła lecieć nam ślinka, a już po pierwszym kęsie wiedzieliśmy, że wrażenie wizualne dorównują smakowym. Kompresowany syropem miętowym arbuz jest orzeźwiający, soczysty, niecodzienny, a połączenie go z fetą, letnimi sałatami i delikatnym vinaigrettem sprawia, że mamy ochotę na więcej. Ciekawym dodatkiem były ziarna czarnego sezamu, które nie tylko interesująco dopełniały smaku, ale dodały też nowego wymiaru teksturze dania.

Równie ciekawą propozycją okazał się chłodnik z avocado. Nie dajcie się zwieść – nawet tak teoretycznie proste danie w Bazarze nabiera zupełnie nowej postaci. Jacek Fedde zmiksował bowiem avocado ze świeżymi ogórkami gruntowymi z dodatkiem soku z limonki, natki kolendry i wywaru warzywnego. Dzięki temu chłodnik jest orzeźwiający, esencjonalny, wielowymiarowy w smaku. Całości dopełnia wędzony halibut oraz sałatka ze świeżej kolendry skropionej oliwą extra virgine. Źle przygotowany halibut łatwo może zniweczyć nawet najlepsze danie – może być za tłusty, zbyt dominować smak. Na szczęście w daniach Jacka Fedde nie ma o tym mowy. Ryba jest delikatna, nieprzytłaczająca, a proces wędzenia dodatkowo wzbogaca całość.


Czas na dania główne. W tej roli wystąpił dziki łosoś francuski gotowany w palonym maśle oraz pieczony na chrupko brzuszek ze świni złotnickiej.

W propozycji rybnej filet z dzikiego łososia francuskiego został ugotowany metodą sous vide w 49°C w klarowanym, palonym maśle i podany z pappardelle ze świeżego ogórka. Całość doprawiana jest curry Madras, naturalnym jogurtem i natką pietruszki i serwowana z dzikim ryżem, odgrzewanym w ziołowej emulsji. Dawno nie jedliśmy tak ciekawie przyrządzonego i smakowitego łososia. Mięso jest soczyste, delikatne, wręcz rozpływa się w ustach. Dziki ryż ciekawie przełamuje tekstury, podobnie zresztą kruchy ogórek. Po raz kolejny również ogromne brawa za formę podania!

Drugim daniem głównym był brzuszek ze świni złotnickiej gotowany przez 24 godziny w 71°C, a następnie pieczony i podany z puree z jabłek pieczonych w sosie demi glace z majerankiem, serwowany z sosem z polskiego cydru i pieczonymi ziemniakami z porem i duszoną szalotką. Na wstępie trzeba powiedzieć, że bardzo cieszy nas fakt, że w Bazarze posmakować możemy wieprzowiny ze świni złotnickiej. Dobrze, że ta do niedawna zapomniana, typowo wielkopolska rasa powraca na nasze stoły. Jej smak jest powalający. Mięso jest niezwykle delikatne, pełne smaku. Niech nie przestraszy Was nieco więcej tłuszczu – nawet on potrafi zaskoczyć potężną dawką smakowitości. Całość kompozycji ciekawie ze sobą współgra, tworząc niebanalną, nieco rustykalną kreację. Miłym akcentem są na pewno aromaty pieczonych jabłek i cydru. Poezja! Ostrzegamy też, że świnka jest bardzo sycąca, więc zaspokoi nawet spory apetyt.


Na zakończenie naszej wyjątkowej uczty w Bazarze 1838 – oczywiście smakowity deser. Oto na naszym stole pojawiła się panna cotta z białą czekoladą podana z chrupiącym owsianym ciastkiem, galaretką z czerwonych porzeczek, makaronikami malinowymi i robionymi na miejscu lodami jeżynowymi. Kreacja, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Słodzona białą czekoladą panna cotta i malinowe makaroniki uwodzą delikatnością i słodkością, porzeczkowa galaretka i jeżynowe lody dodają nieco kwaskowatości, chrupiące ciasteczko przełamuje tekstury… Jesteśmy zdecydowanie na tak! Godne zakończenie naprawdę wybitnej uczty.

Menu letnie autorstwa szefa kuchni Jacka Fedde dostępne jest w restauracji Bazar 1838 od 21 lipca do września. Jeśli szukacie niecodziennych, ambitnych kreacji bazujących na nowoczesnej kuchni polskiej i wielkopolskiej, ale łączącej ją z wpływami z różnych zakątków świata – w Bazarze na pewno znajdziecie coś dla siebie. Polecamy!

Ceny:
Ceviche z przegrzebek podane z purée ze słodkich ziemniaków, filecikami z pomarańczy, świeżą kolendrą, avocado i posypką z chleba kukurydzianego - 42 pln
Smażone sielawki podane z sosem vierge i żytnim chlebem pieczonym na duńskim zakwasie - 22 pln
Sałatka z kompresowanego arbuza aromatyzowanego miętą, podana z serem feta, letnimi sałatami i klasycznym sosem vinaigrette - 29 pln
Chłodnik z avocado i ogórka podany z wędzonym halibutem i sałatką ze świeżej kolendry - 18 pln
Ravioli faszerowane kurkami i ricottą podane z smażonymi kurkami w maśle czosnkowym, aromatyzowanym natką pietruszki - 17 pln
Dziki łosoś francuski gotowany w palonym maśle, podany z Pappardelle ze świeżego ogórka, doprawiany naturalnym jogurtem, świeżą kolendrą i dzikim ryżem - 66 pln
Pieczony na chrupko brzuszek ze świni złotnickiej , podany z puree z pieczonych jabłek, sosem cydrowym i ziemniakami boulangere - 34 pln
Panna cotta z białą czekoladą podana z owsianym ciastkiem, galaretką z czerwonych porzeczek, makaronikami malinowymi i lodami jeżynowymi - 19 pln

wtorek, 17 czerwca 2014

Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2014

Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2014 w restauracjach Kulinarnego Poznania

Mistrzostwa, które tym razem odbywają się w Brazylii na dobre zawładnęły naszym życiem codziennym. Restauracje Kulinarnego Poznania również żyją meczami na najwyższym piłkarskim poziomie.  
W wielu lokalach możecie oglądać spotkania na żywo, a także skorzystać ze specjalnych promocji z tej okazji. Sprawdźcie poniżej co przygotowały z tej okazji nasze restauracje: 


Specjalne menu w Enjoy.Restaurant




Brazylijskie wieczory w Le Palais Du Jardin



Brazylijskie wieczory w Le Palais du Jardin, a w nich wszystko z czego Brazylia słynie - słońce, piłka nożna, steki, homary... Restauracja przygotowała dla Was specjalną, limitowaną ofertę trwającą przez cały okres sportowych rozgrywek!
Homary
Homar a L'espagnole - pół homara z grilla z młodym czosnkiem i świeżymi ziołami

79,90 zamiast 199,00 
Surf & turf - połówka homara z grila serwowana ze stekiem z antrykotu 

99,90 zamiast 149,00


Restauracja Flavoria

Podczas trwania Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej restauracja będzie serwować specjalne zestawy w hotelowym lobby barze. 



Restauracja Cucina

A tak pierwszy dzień Mistrzostw powitała restauracja Cucina! Śledźcie na bieżąco, jakie mecze możecie tam obejrzeć.





poniedziałek, 31 marca 2014

enjoy!

Po trzech latach działalności restauracja Platinum przy hotelu Platinum Palace Residence przeszła metamorfozę. Zmianie uległ cały brand lokalu: od nazwy, przez wystrój, menu. Nie zmienił się natomiast szef kuchni, Dominik Brodziak, co cieszy wszystkich, którzy znają i cenią jego kreacje kulinarne.

NAZWA. enjoy.RESTAURANT to miejsce powstałe w trosce o najlepsze doznania smakowe. Koncept oparty na prostym założeniu – najlepszy produkt w kombinacji z niczym nie skrępowaną fantazją jednego z najlepszych chefów w Polsce – Dominika Brodziaka. Do tego maksymalna otwartość –  przystępne ceny i nowoczesny, przyjazny wystrój. Słowem – enjoy! Co ma oznczać enjoy? radość ze spotkania, radość z jedzenia, radość poznawaniaZmiana brandu restauracji jest także ukłonem w kierunku Poznaniaków. Właściele chcą pokazać, że enjoy.RESTAURANT to miejsce spotkań nie tylko dla gości hotelowych.


DESIGN. Wystrój lokalu emanuje przytulną i niezobowiązującą elegancją. Dobrze poczują się tutaj goście biznesowi, rodzinni, jak i młodzi łowcy smaków. W czterech salach restauracyjnych panuje sprzyjająca atmosfera, aby cieszyć się najlepszym towarzystwem i autorską kuchnią Dominika. Dominuje biel, czerń i intensywna magenta.We wzorach tapet i obić pojawia się charakterystyczny patern. W materiałach: zarówno szlachetny marmur, jak i naturalne drewno. Wg nas naprzyjemniej jest w tzw. Ogrodzie Zimowym, który przeszedł największą zmianę. Dzięki materiałom i kolorowi zyskał na przytulności, a wpadające tu z każdej strony światło uprzyjemnia posiłek i spotkanie.


MENU. Dbałość o produkt finanlny widać na każdym kroku. Kucharze na miejscu tłoczą soki, komponując z nich niezapomniane bukiety smakowe. Sami także pieką chleby, grissini i bułeczki. Sami wędzą ryby i mięsa. Przygotowują zaskakujące smakowo sorbety owocowe i warzywne! W końcu sami wybierają lokalnych, ekologicznych dostawców, którzy zaopatrują restaurację w sery, oleje, warzywa i mięsa. Kartę menu cechuje prostosta i elegencja, zarówno w formie, jak i treści.

Menu enjoy. zostało podzielone na intuicyjne i przejrzyste części. Pierwsza – START – zawiera propozycje dań, od których najchętniej zaczynamy czyli zup i przystawek. Ich ceny są niezwykle przystępne. Znajdą się tam pozycje za 10, 15 i 20 pln. Wyjątek stanowi Foie Gras z chrupiącą chałką, konfiturą gruszkową i Cydrem, które kosztuje 45 pln. Za 10 pln otrzymamy Krem pomidorowy z mlekiem kokosowym i imbirem, za 15 pln czeka na nas zupa ogórkowa z klopsikami z wędzonych żeberek. W kwocie 20 pln zamykają się Rilletes z wędzonej makreli ze szpinakiem, czarnuszką, pomidorami confit i olejem rydzowy czy Ballotine z indyka z czosnkową Panna Cotta , czarną fasolą i chrupiącą skórą z kurczaka.

Rillet  z wędzonej makreli ze szpinakiem, czarnuszką,pomidorami confit i olejem rydzowym.

Enjoy to koncept otwarty na osoby młode, ale poszukujące najwyższej jakości smaków i kulinarnych przeżyć. Warto odwiedzić lokal choćby na zupę i przystawkę, co nie przekroczy kwoty 30 pln, dostarczając przy tym niezapomnianych wrażeń i sycącego posiłku.

Kolejna część karty nosi nazwę SIMPLE. Znajdują się tu idealne propozycje na lunch i coś na mniejszy apetyt. Dla przykładu zaskakujące wizualnie i smakowo Raviolo z mięsem z policzków wołowych, płynne żółtko, brązowe masło wiąże się z wydatkiem wysokości 25 pln. A takie kompozycje jak Sałatka z buraków, koziego sera i avocado, liście botwinki, coulis z mango kosztują jedynie 30 pln. W kategorii Simple znajduje się siedem dań – tak, żeby stali goście mogli każdego dnia w tygodniu zjeść urozmaicony lunch.

Raviolo z mięsem z policzków wołowych, płynne żółtko, brązowe masło

Enjoy stawia sobie za cel zaspokojenie także najbardziej wymagających podniebień. Jedną część karty poświęcono FINE DINE. Tam ceny zaczynają się od 40 pln za duszone żeberka wieprzowe, kapustę włoską z majerankiem, ziemniakami fondant i pasternakiem, a kończą na 85 pln za polędwicę wołową z duszonym szpinakiem, sosem z Foie Gras, grzybkami enoki i gratin ziemniaczanymi. Pomiędzy tymi pozycjami  można znaleźć kompozycje oparte o comber z królika i niesłychanej konsystencji, duszoną gicz jagnięcą, tuńczyka z kaparami, smażonego sandacza i raki. Wśród dodatków mamy trybulę, puree z topinambura, paternak, czy seler naciowy. Pyszności! A wszystko wygląda jak małe dzieło sztuki. Spójrzcie sami.

duszone żeberka wieprzowe, kapustę włoską z majerankiem, ziemniakami fondant i pasternakiem
Na koniec pozostają słodkości, sorbety i sery, które mieści kategoria FINISH. Domowe sorbety, które smakiem zaskoczą najbardziej doświadczonych koneserów kuchni to wydatek rzędu 10 pln, a Czekoladowe semifreddo z malinami, orzechami, palonym masłem i chrupiąca bezą to koszt 15 pln. Poza tym, pyszny Tort Sachera, śliwkowe crumble, cremebrulee  w cenie do 20 pln. Selekcja serów zagrodowych od Marka Grądzkiego z domową konfiturą z suszonych śliwek kosztuje 35 pln.

Czekoladowe semifreddo z malinami, orzechami, palonym masłem i chrupiąca bezą
Kolejnym nietypowym akcentem  w menu są świeże soki, tłoczone na miejscu. Sok z zielonego ogórka i jabłka, sok z jabłka GrannySmith w kompozycji z selerem naciowym i  koprem włoskim czy sok marchwiowy z jabłkiem i świeżym imbirem to koszt 10 pln. Podawane są w specjalnych karafkach na kostce lodu.  Orzeźwiające i zaskakujące w smaku.

Dominik Brodziak, szef kuchni enjoy.RESTAURANT zaprasza. Naprawdę warto. enjoy!

Dominik Brodziak, szef kuchni enjoy.RESTAURANT

środa, 19 marca 2014

Kyokai Sushi Bar - wyższy poziom kreacji


Kyokai sushi bar znamy już od ponad 3 lat z arcysmacznego sushi. Sukcesem restauracji jest zastosowanie najświeższego i najwyższej jakości surowca. Wiem o tym, że sushi masterzy własnoręcznie filetują blisko 1,5 tony świeżej ryby miesięcznie. Sushi, sashimi, tatary to już klasyk pod tym adresem. Nasza wizyta miała jednak inny cel, zapoznanie się z nowym menu kuchni gorącej Kyokai. Od kilku miesięcy trwały tam próby autorskiej interpretacji smaków Japonii w nowopowstałej kuchni lokalu. Szefuje tu znany poznaniakom z innych lokali (np. Mykonos) Łukasz Tomaszewski. Chcieliśmy poczuć się jak w restauracji a nie w sushi barze, dlatego wybraliśmy stolik nie przy barze na dole tylko na górze gdzie na gości czeka kameralna i niezwykle urządzona sala. Przeczytajcie czego dane nam było spróbować. Sami nie wiedzieliśmy jak ta wizyta nas ucieszy.



Nowe menu bazuje na klasycznych składnikach kuchni japońskiej. Sporo pozycji z łososia, tuńczyka, krewetek. Poszukiwacze bardziej śródziemnomorskich smaków odnajdą także doradę. Ciekawą propozycją okaże się również ośmiornica. My chcąc poznać przekrojowo restauracyjne oblicze Kyokai do wymienionego zestawu domówiliśmy także kaczkę. Na koniec pofolgowaliśmy sobie kosztując także deserów.



Nasze rozpoznanie rozpoczęliśmy od przystawek. Na start pojawił się tatar z tuńczyka. Znaliśmy już dość dobrze tatara z łososia, który jest naszym zdaniem ever greenem i totalnym must eat w Kyokai. Ten z tuńczyka jest bardziej interesujący jako danie, przede wszystkim dlatego, że podawany jest z niesamowitymi lodami z wasabi J. Połączenie smakowe  świeżego mięsa z tuńczyka skrojonego do kremowej konsystencji z zimnym smakiem śmietany z wyczuwalną nutą imbiru i wasabi jest niesamowitym przeżyciem. Mięso wyłożone jest na wafle z ciasta wonton, co dopełnia danie dodając mu interesującej chrupkości. Niby przystawka, ale skomponowana jak najlepsze danie łączące różne smaki, tekstury i nawet temperatury. Tatar ten w karcie kryje się pod nazwą AKAMI TACOS i kosztuje 30 PLN.



Kolejnym akcentem było carpacio z ośmiornicy – ITSU TAKO. Nas zaskoczyła tekstura mięsa ośmiornicy, które smakowało jak z marynaty. Na pewno było to także zasługą sosu z czosnku, papryczki chili i zielnej pietruszki, którym była skropiona. Nie bez znaczenia jest pewnie także sposób obróbki termicznej tego trudnego surowca. Delikatne, idealnie kruche –  całkowicie przeczy obiegowej opinii o rzekomej gumowatości tego owocu morza. Na pewno w Kyokai  znajdziecie idealnie przyrządzoną ośmiornicę. Na warunki Poznańskie to nie lada rzadkość. Ośmiornicy towarzyszy na talerzu sałata pak choi i szpinak. Cena 35 PLN.




Po rewelacyjnych pozycjach 1 i 2 skosztowaliśmy dość ciekawej KOTTA EBI czyli krewetki w kruchym cieście wontotn serwowanej z pomidorową salsą. Na pewno smaczne i poprawne, ale przy tatarze i ośmiornicy nie olśniewało. Cena 20 PLN.



Kiedy przyszła kolej na danie główne nasz wybór padł na kaczkę PARIPARI. Cena 45 PLN to raczej standard za kaczą pierś w poznańskich lokalach. Zważywszy na sposób jej przyrządzenia i dobór dodatków można powiedzieć, że cena ta była dość okazyjna. Ale po kolei. Pierś doskonale obrobiona termicznie. Środek przyjemnie różowany i aksamitny, brzegowe części mięsa kruche, a skórka przyjemnie zrumieniona. Jako dodatek do kaczki zestawiono sałatkę ze świeżego mango z dodatkiem bazylii i mięty. Sos do kaczki przygotowano na bazie suszonych fig i balsamino. Danie skomponowane ciekawie, mięsu towarzyszyła nuta mięty, kwaskowatość i słodycz figi z balsamino oraz ożywcza słodycz mango. To danie rozpieściło nasze podniebienia i zdecydowanie pozostanie w pamięci.


Drugim z dań głównych jakiego spróbowaliśmy był łosoś PI-NATTSU SAKE. Rybę podano  w towarzystwie szpinaku i masła orzechowego z sałatą pak choi i sosem chauri. I  znowu mieliśmy do czynienia z pasjonującymi połączeniami tekstur oraz smaków. Rozpływający się w ustach łosoś w słodkim sosie teryiaki przechodził niemal płynnie w kremowe masło orzechowe. Danie fajnie równoważyła chrupka sałata pak choi. Cena 45 całkowicie uzasadniona.



Pomimo zaspokojenia w 100% naszego apetytu na odkrywanie nowych smaków skusiliśmy się jeszcze na część słodką. Desery Kyokai potwierdziły tylko, że ten do niedawna najlepszy sushi bar to teraz pełnoprawna restauracja zaliczająca się do najciekawszych w Poznaniu. Spróbowaliśmy tarty i kremu…ale po kolei. Nie przepadamy za przesłodzonymi i tłustymi deserami, które kapią od cukru i śmietany. Dlatego propozycje Kyokai tym bardziej przypadły nam do gustu. Tarta Cytrynowa z kremem z zielonej herbaty oraz sorbetem z mango i jackfriut’a okazała się wręcz obłędna. Dodatki w postaci warstewki opalanego brązowego cukru, sosu z wiśni i pulpy z mango tylko podkreśliły wytrawność kompozycji. Słowem – niesłychana kreacja łącząca nuty kwaskowe z taninowymi i odrobiną słodyczy. Cena 21 PLN.




Na koniec zostawiliśmy sobie krem na bazie mascarpone z UMESHU oraz świeżymi owocami: granatem, winogronem oraz ananasem i posypką z prażonych w karmelu orzechów ziemnych. To również nas urzekło. Cena 17 PLN.



Podsumowując. Podczas wizyty w Kyokai nie żałowaliśmy sobie niczego, a nawet mieliśmy poczucie, że nieco przesadzamy z pozycji dań. Wydaliśmy około 200 PLN na 3 daniowy posiłek dla dwóch osób, co zważywszy na jakość produktów i kreacji wydaje nam się naprawdę nie przesadzoną ceną. Z ręką na sercu możemy polecić ten lokal jako pełną świeżej energii i dojrzałych kreacji propozycję na smakoszowskiej mapie Poznania. Korzystajcie, bo ceny w Kyokai naszym skromnym zdaniem mogłyby być wyższe i nikt nie mógł by się poczuć poszkodowany.





poniedziałek, 3 marca 2014

Dzień kobiet w restauracjach Kulinarnego Poznania.

Dzień Kobiet coraz bliżej! 
Sprawdźcie, co z tej okazji przygotowały restauracje Kulinarnego Poznania.


enjoy.RESTAURANT
Specjalne menu z okazji Dnia Kobiet!






Restauracja Cucina

Kwiatowe Menu Degustacyjne w Restauracji Cucina ... bo Cucina jest Kobietą

Już 8 marca Cucina uraczy i zaskoczy kwiatowym menu degustacyjnym,
stworzonym z myślą o wszystkich Kobietach.

Tego wieczoru o Państwa smak zadba szef kuchni Ernest Jagodziński,
a o ciało Regeneracja Miejskie SPA,
nasz partner, który przygotował dla każdej Pani wyjątkowy upominek.

Zaczniemy kwiatem orchidei, niech pozostałe dania pozostaną tajemnicą ...

Data: 8.03.2014
Cena: 150zł/osoba

Restauracja Cucina | ul. Wyspiańskiego 26A | CITY PARK POZNAŃ |
rezerwacje@cucina88.pl | +48 602 668 800 | www.cucina88.pl





Gusto Food&Wine





Restauracja Flavoria w hotelu Andersia
Tydzień kobiet w restauracji Flavoria i w Harmonia SPA !



Blow Up Hall 5050
Kobiece menu z lampką wina za 80zł




GOKO Restaurant

"Z okazji 8 marca mamy dla WAS wyjątkową ofertę. Kolacja dla dwojga u Was w domu. Dostępna w dniach 8 i 9 marca.
Super zestaw o wartości 189 zł za jedyne 93zł.
- 2 x zupa limetkowa na wywarze z ryb z owocami morza i aromatem YUZU
- Sushi set 18szt -futomak spider tatar - tatar krabowy, masago, mayo, sałata, ogórek ; futomak ebi panko - krewetka królewska w chrupiącej panierce, futomak rainbow - łosoś, tuńczyk, ryba maślana, serek philadelphia, kanpyo, oshinko, sałata, kappa
- Mix yakitori 6szt - tradycyjne japońskie szaszłyki yakitori w trzech odsłonach: 2 szaszłyki z polędwiczki z kurczaka, 2 szaszłyki z piersi z kurczaka, 2 szaszłyki z mielonego mięsa drobiowego z dodatkiem świeżego imbiru. Jako dodatek 3 rodzaje sosów: tradycyjne sos teriyaki, spicy mayo oraz sos śliwkowy. Łączna kwota 189 zł – dziś tylko 93 zł
Razem z zestawem otrzymasz instrukcję jak podgrzać zestaw by uzyskać wyjątkową kolację. Wystarczy, że kupisz kwiaty otworzysz wino i poświecisz 15 minut na przygotowanie zastawy i posiłku. Twoja partnerka będzie zachwycona tym co dla niej przygotujesz.
Za jedyne 93zł możesz stworzyć wyjątkowy posiłek obdarowując swoją partnerkę wyjątkowymi smakami.
Wszystko plus instrukcję odbierzesz wtedy kiedy Ci to pasuje pomiędzy 12 a 23 w dniach 8 i 9 marca.
Wystarczy na adres email manager@goko.com.pl , 61 639-0-639 wysłać następującą informację. „Zamawiam... zestawów z okazji 8 marca. Proponowany czas odbioru to (8-9). 03. godzina ... Proszę o potwierdzenie pod nr tel......"



3Kolory






piątek, 7 lutego 2014

Autorski smak zimy w Restauracji FLAVORIA

Wraz ze zmianami pór roku zmieniają się nasze kulinarne preferencje. Odrobina chłodu za oknami sprawiła, że postanowiliśmy tym razem odszukać na mapie kulinarnego Poznania miejsce, gdzie odkryjemy prawdziwie sezonowy smak zimy. W poszukiwaniu tej sezonowości udaliśmy się do Flavorii – nowej restauracji w poznańskim Hotelu Andersia.


Po przekroczeniu progów znajdującej się na pierwszym piętrze hotelu restauracji przywitało nas przestronne, jasne wnętrze. Jest nowocześnie, ale z odpowiednim umiarem i smakiem. Fanom ekstrawaganckiego designu może zabraknąć odrobiny ‘pazura’ znanego z poprzedniej restauracji w Andersii – Mosaici. Nam jednak jasny, niezobowiązujący styl przypadł do gustu. Bardzo ciekawym elementem wystroju są duże, okrągłe lampy sufitowe, które mogą świecić światłem różnego koloru. I tak, podczas naszej wizyty, jedna część sali skąpana była w żółto-niebieskim świetle; druga – w fiolecie. Przyjemnym dodatkiem są również ogromne okna (przeszklona są właściwie dwie całe ściany restauracji), z których rozpościera się widok na sąsiedni Stary Browar.Jednak nie samymi widokami człowiek żyje :) Przyszliśmy tu w końcu odnaleźć autentyczne, zimowe smaki. Co czeka na nas w sezonowym menu Flavorii?


W zimowej karcie znaleźliśmy pięć pozycji. Naszym zdaniem – w sam raz. Liczy się pomysł i kreacja. Tym bardziej, że wkładka funkcjonuje równolegle z tradycyjnym menu Flavorii. Z pięciu propozycji szefa kuchni wybraliśmy trzy dania, które najbardziej nas zaciekawiły. Były to: consomme borowikowe z serowo-grzybową grzanką, policzki wołowe na musie z brukwii oraz coś na słodkie zakończenie uczty – ciasto z dżemem pomarańczowym. Jako pierwszego skosztowaliśmy borowikowego consomme. Klasyka kulinarna w najczystszej postaci, znana doskonale z kuchni francuskiej. Klasyczne consomme to nic innego jak aromatyczny bulion, klarowany najczęściej białkiem kurzych jaj. Wymaga sporo pracy i ogromu cierpliwości – miło więc skosztować tak pysznego wywaru nie stojąc jednocześnie godzinami nad garnkiem :) A borowikowe consomme z Flavorii rzeczywiście jest pyszne – smak jest niezwykle głęboki i złożony, wyraźnie czuć w nim borowikową nutę, która nam nierozerwalnie kojarzy się z zimą; aromat – cóż za esencja, a do tego piękny, przejrzysty złocisty kolor. Miłym dodatkiem są spore kawałki grzybów, które dodatkowo wzmacniają smak, oraz natka pietruszki – tradycyjnie idąca ręka w rękę z consomme. Kropkę nad i stawia grzybowo-serowa grzanka, która sama w sobie potrafi zaskoczyć bogactwem smaku, a jako dodatek do esencjonalnego bulionu tworzy z niego zaskakująco sycące danie.


Po pysznym wstępie czas na danie główne, czyli policzki wołowe podane z musem z brukwi i pieczonymi buraczkami. Jak wiadomo najpierw je się oczami. Atrakcyjne podanie policzków może być wyzwaniem, jednak szefowi kuchni Flavorii udało się nas zaskoczyć. Kompozycja na talerzu jest przemyślana, każdy element ma tu swoje miejsce i zaostrza apetyt. Na szczęście na dobrym wyglądzie się nie kończy. Same policzki przygotowane są znakomicie – mięso jest bardzo delikatne, miękkie (można jeść je właściwie samym widelcem, bez pomocy noża) i wręcz rozpływa się w ustach, a jego smak jest zaskakująco głęboki. Bardzo ciekawym dodatkiem jest mus z brukwi, nadający całości dania specyficzny, nieco „rustykalny” charakter. Wyczuć można odrobinę goryczki, charakterystycznej dla tego nieco zapomnianego warzywa, która smakowicie współgra z delikatnymi policzkami i głębokim sosem. Całości kreacji dopełniają natomiast pieczone buraczki, których słodko-kwaśny smak nadaje wyrazistości, nie dominując jednak nad resztą. Danie w sam raz na nieco chłodniejszy dzień lub jeśli po prostu macie ochotę spróbować wybornie przyrządzonych policzków.


Na zakończenie posiłku na nasz stolik przybył deser w postaci kawałka ciasta z dżemem pomarańczowym. Samo ciasto jest przyjemnie „mokre”, nie przytłacza słodkością, a kawałki bakalii nadają całości bardzo miłego smaku. Na nas spore wrażenie wywarł też dżem pomarańczowy. Nieczęsto mieliśmy z nim dotychczas do czynienia; jeśli już, to zazwyczaj po prostu kupowaliśmy go w sklepie. We Flavorii jest on jednak niezwykle ciekawym składnikiem deseru, nadającym całości nieco kwaskowatości, goryczki i dopełniającym paletę smaków całej kompozycji. Dla tych, którzy lubują się w słodyczy, rarytasem będzie natomiast ułożony w fantazyjny kształt kawałek karmelu – stanowiący nie tylko bardzo atrakcyjny dla oka element kompozycji, ale też kruchy i słodki dodatek.


Wizytę we Flavorii zdecydowanie uznajemy za udaną. Odnaleźliśmy tu dokładnie to, czego szukaliśmy – czyli smaków kojarzących się z panującym za oknem sezonem, jednak w ciekawym, autorskim wydaniu. Bardzo przyjemny, stosunkowo niedrogi (za 3 smakowite kreacje zapłaciliśmy nieco ponad 70pln) posiłek nastawia pozytywnie do nowej odsłony kulinariów w Andersii. Polecamy!

Już teraz możemy też zdradzić, że mistrzowie z Flavorii szykują nowe przysmaki specjalnie na walentynki (na pewno nie zabraknie kulinarnych afrodyzjaków :)) oraz już myślą nad zbliżającą się wiosną, szykując powoli nowe autorskie dania do kolejnej odsłony sezonowego menu. 

Ceny:
Consomme borowikowe z grzanką serowo-grzybową - 23 pln
Policzki wołowe na musie z brukwi z pieczonymi buraczkami - 37 pln
Ciasto z dżemem pomarańczowym - 11 pln